Mam prawko na miotłę

Dawno nic nie wrzuciłam na stronę, a działo się dużo. Moje postanowienie noworoczne, żeby pisać więcej niestety nie wypaliło. Zabrakło czasu. Ledwie nadążałam, żeby jeszcze zbierać i przetwarzać ziółka.

Przez ostatni rok od września 2016 do sierpnia 2017 na własne życzenie każdego miesiąca wsiadałam w pociąg i jechałam do Rzeszowa a potem dalej do Krosna. Trasa w sumie ciekawa, bo to najdłuższa trasa pociągu w Polsce. Liczy sobie 990 km od Świnoujścia do Przemyśla przez Poznań, Wrocław, Katowice. Ze Szczecina do Rzeszowa to 926 km. A potem jeszcze do Krosna dalsze 60 km.
A wszystko dlatego, że swoje zamiłowanie do ziółek postanowiłam uprawomocnić. Żeby to zrobić, należało wrócić do szkoły, w końcu jestem już na emeryturze i mogę wreszcie w pełni zająć się robieniem tego co naprawdę lubię, no więc wybrałam kurs zawodowy Zielarz-Fitoterapeuta. A dlaczego w Krośnie, żadnemu miłośnikowi ziół nie trzeba tłumaczyć. Tam po prostu w PWSZ uczy Doktor Henryk Różański. Najlepszy żyjący znawca świata roślinnego w Polsce, a pewnie i w Europie. A w końcu jak już się uczyć, to u najlepszych.
Dziś wreszcie mogę się pochwalić zakończonym kursem i zdobytymi uprawnieniami. Niektórzy z moich przyjaciół z kursu mówią, że zdobyliśmy wreszcie uprawnienia na miotłę, albo jeszcze lepiej – mam prawko na miotłę. Nieźle to brzmi.

Mogę teraz zbierać i przetwarzać ziółka, mogę je sprzedawać w sklepie zielarskim. Tylko nie mogę własnoręcznie zebranych i przetworzonych ziół sprzedawać, jeśli te zioła pomagają ludziom wyzdrowieć. Nie wolno mi nawet na syropie z np. bzu czarnego napisać, że „Wodne wyciągi z kwiatów bzu czarnego uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne, rozszerzają naczynia wieńcowe, poprawiając krążenie krwi w obrębie serca. Ułatwiają odkrztuszanie zalegającej wydzieliny śluzowej w drogach oddechowych. Obniżają gorączkę, działają napotnie. Wzmagają diurezę i wydalanie szkodliwych produktów przemiany materii. Mają też wpływ spazmolityczny na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego i dróg moczowych.” (to cytat ze strony dr.Różańskiego).

Takie zwykłe idiotyzmy prawa polskiego i nie tylko polskiego zresztą. Prawnie leczenie jest zarezerwowane tylko dla lekarzy. To oni mają prawo nas leczyć. No i leczą. Leczą, leczą i czasem skutków nie widać. Wszyscy jakoś zapomnieli, że to nie lekarz leczy, tylko nasz organizm ma tak niesamowite zdolności przywracania równowagi w organizmie. Trzeba mu tylko czasem pomóc, a przede wszystkim nie przeszkadzać i nie szkodzić. Taką pomocą w leczeniu mogą być między innymi zioła, no ale nie wolno ich sprzedawać z informacją jak działają i w jakich chorobach mogą pomóc.

Dlatego choć mam dokument mówiący, że zdobyłam uprawnienia Zielarza a nawet Fitoterapeuty to jest to jakby takie Pyrrusowe zwycięstwo. No ale dość użalania się. Jakby co to zawsze można zejść do podziemia. To takie nasze narodowe hobby. :)

Autor

Regina

Facebook Google+

Redaktor Naczelny magazynu Ocean Spokoju. Zielarz, fitoterapeuta. Chemik z 30-letnim doświadczeniem w diagnostyce medycznej. Mistrz Reiki II stopnia. Nowoczesna wiedźma. Pasjonatka zdrowego trybu życia i naturalnych metod leczenia.
Mol książkowy. Matka dwóch programistów. Opiekunka kota i karmicielka dzikich ptaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *